Artysta z MoMA sam wrzuca swoje dzieła do treningu AI

Michael Hafftka udostępnił tysiące obrazów na Hugging Face. Jeśli AI ma się uczyć od artystów, niech uczy się od całości — twierdzi.
Artysta z MoMA sam wrzuca swoje dzieła do treningu AI
TL;DR
  • Michael Hafftka, artysta wystawiany w MoMA, dobrowolnie wrzucił tysiące swoich obrazów na platformę Hugging Face do treningu modeli AI.
  • Hafftka argumentuje, że skoro systemy AI i tak uczą się od artystów bez ich zgody, lepiej żeby miały dostęp do pełnego dorobku twórcy niż do fragmentów wyrwanych z kontekstu.
  • Ta decyzja stoi w kontrze do większości środowiska artystycznego, które walczy z firmami AI o prawa autorskie i odszkodowania za nieautoryzowane wykorzystanie dzieł.

Tysiące obrazów trafiły na Hugging Face

Michael Hafftka wrzucił tysiące swoich prac malarskich na platformę Hugging Face, gdzie służą do trenowania modeli generatywnych. Artysta, którego obrazy były wystawiane w nowojorskim Museum of Modern Art, podjął tę decyzję świadomie i dobrowolnie — w przeciwieństwie do setek tysięcy twórców, których prace trafiły do datasetów bez pytania o zgodę.

Hafftka reprezentuje radykalnie odmienne podejście od tego, które dominuje w środowisku artystycznym. Podczas gdy ilustratorzy, fotografowie i malarze pozywają OpenAI, Stability AI i Midjourney za naruszenie praw autorskich, on sam otwiera drzwi swojej pracowni dla algorytmów.

Logika stojąca za kontrowersyjną decyzją

Argument Hafftki jest prosty: jeśli modele AI i tak uczą się od artystów — legalnie lub nie — to lepiej, żeby miały dostęp do pełnego korpusu twórczości. Fragment wyrwany z kontekstu, pojedynczy obraz zescrapowany z internetu, nie oddaje tego, kim jest artysta. Tysiące prac pokazujących ewolucję stylu, powracające motywy, eksperymenty formalne — to zupełnie inna historia.

To podejście ma pewną logikę z perspektywy samego procesu uczenia maszynowego. Modele trenowane na większej ilości spójnych danych od jednego twórcy mogą lepiej “zrozumieć” jego styl niż te, które widziały tylko kilka przypadkowych przykładów. Hafftka zdaje się mówić: skoro nie mogę powstrzymać tej fali, to przynajmniej pokieruję jej kierunkiem.

Środowisko artystyczne patrzy z niedowierzaniem

Decyzja Hafftki wywołuje skrajne reakcje. Dla wielu artystów to zdrada — kapitulacja przed korporacjami technologicznymi, które od lat bezkarnie eksploatują cudzą pracę twórczą. Pozwy zbiorowe przeciwko firmom AI opiewają na miliardy dolarów. Getty Images żąda od Stability AI odszkodowania za 12 milionów zdjęć użytych bez licencji. Sarah Andersen i inni ilustratorzy walczą w sądach o uznanie, że trening AI na ich pracach stanowi naruszenie praw autorskich.

W tym kontekście artysta z wystawami w MoMA, który dobrowolnie oddaje swój dorobek, wygląda jak ktoś rozbrajający barykady od środka. Albo jak wizjoner, który zrozumiał coś, czego inni jeszcze nie widzą.

Hugging Face jako pole bitwy

Platforma, na którą Hafftka wrzucił swoje prace, to nie przypadkowy wybór. Hugging Face stało się centralnym hubem dla otwartych modeli AI i datasetów treningowych. Każdy może tam opublikować zbiór danych, który następnie wykorzystają deweloperzy z całego świata do trenowania własnych systemów.

To oznacza, że obrazy Hafftki mogą trafić do dziesiątek, setek różnych modeli generatywnych. Niektóre będą komercyjne, inne hobbystyczne. Artysta nie ma kontroli nad tym, kto i jak wykorzysta jego wkład. Czy model wytrenowany częściowo na jego pracach wygeneruje coś, co będzie konkurować z jego własnymi obrazami na rynku sztuki?

Precedens czy anomalia?

Hafftka nie jest pierwszym artystą, który zdecydował się współpracować z AI zamiast z nim walczyć. Holly Herndon i Mat Dryhurst stworzyli projekt Holly+, pozwalający na generowanie muzyki w stylu Herndon za pomocą AI — z jej pełną zgodą i udziałem w zyskach. Grimes ogłosiła, że każdy może używać jej głosu w utworach generowanych przez AI, dzieląc się tantiemami 50/50.

Ale ci twórcy zachowali kontrolę nad swoją tożsamością artystyczną i strumieniami przychodów. Hafftka poszedł dalej — wrzucił surowe dane bez żadnych ograniczeń licencyjnych, bez mechanizmu monetyzacji, bez prawa veta.

Kto wygrywa na tym układzie?

Oczywiście firmy AI. Każdy artysta, który dobrowolnie udostępnia swoje prace, osłabia argumenty pozwów zbiorowych. “Patrzcie, niektórzy twórcy sami chcą uczestniczyć w treningu” — to narracja, którą prawnicy korporacji technologicznych z chęcią wykorzystają.

Jednocześnie Hafftka zyskuje coś trudnego do wyceny: obecność w DNA przyszłych systemów generatywnych. Za 10 lat modele AI mogą być w stanie tworzyć obrazy “w stylu Hafftki” z precyzją niemożliwą dziś do osiągnięcia. Czy to forma nieśmiertelności, czy cyfrowa nekromancja?

Sam artysta zdaje się wierzyć w tę pierwszą interpretację. Pozostaje pytanie, czy inni pójdą jego śladem, czy też zostanie zapamiętany jako ekscentryk, który oddał swój dorobek za darmo.

[AI] Artykuł powstał z pomocą AI na podstawie weryfikowanych źródeł i zredagowany przez redakcję Odkrywaj.AI.