Byli ludzie OpenAI zbierają 100 mln dolarów po cichu
- Zero Shot to nowy fundusz VC powiązany personalnie z OpenAI, który oficjalnie celuje w zebranie 100 milionów dolarów na pierwszy fundusz.
- Fundusz działa już od jakiegoś czasu i zdążył wypisać pierwsze czeki inwestycyjne, zanim publicznie ogłoszono jego istnienie.
- Założycielami są byli pracownicy OpenAI, co plasuje Zero Shot w gronie tzw.
Zero Shot już inwestuje, zanim ktokolwiek o nim wiedział
Fundusz Zero Shot Capital, założony przez byłych pracowników OpenAI, cicho zbiera środki na swój pierwszy fundusz o docelowej wielkości 100 milionów dolarów — i zdążył już wypisać pierwsze czeki, zanim ktokolwiek oficjalnie potwierdził jego istnienie. To klasyczny playbook dla funduszy wyrastających z topowych firm technologicznych: najpierw działaj, potem ogłaszaj.
Nazwa funduszu to nie przypadek. “Zero shot” to termin z ML oznaczający zdolność modelu do wykonania zadania bez wcześniejszego treningu na przykładach — innymi słowy, improwizacja na najwyższym poziomie. Całkiem trafna metafora dla funduszu, który zaczął inwestować zanim formalnie ogłosił swoje istnienie.
Mafia funds wychodzą z OpenAI
OpenAI staje się coraz bardziej płodnym źródłem funduszy VC i startupów. Wcześniej środowisko to kojarzyło się głównie z odejściami do konkurencyjnych laboratoriów — Anthropic, Mistral, czy dziesiątek mniejszych graczy. Teraz część byłych pracowników wybiera rolę inwestorów, nie twórców.
To dobrze znany schemat. Z Google wyrosła Gradient Ventures i dziesiątki niezależnych funduszy. Z PayPala wyszła słynna PayPal Mafia, która przez lata kształtowała Dolinę Krzemową. OpenAI ma wystarczająco dużo lat i absolwentów, żeby zacząć produkować własną wersję tego zjawiska.
Powiązania personalne z OpenAI dają Zero Shot coś więcej niż tylko sieć kontaktów — dają wiarygodność u założycieli, którzy marzą o tym, żeby ich startup kiedyś był tak samo głośny jak były miejsca pracy inwestorów.
Czy 100 milionów to dużo na rynku AI?
Na tle megafunduszy pokroju a16z czy Sequoia — nie. Andreessen Horowitz odpalił w 2023 roku dedykowany fundusz AI o wartości 7,2 miliarda dolarów. Na tym tle 100 milionów Zero Shot to budżet na kilka rund seed i może jedną serię A.
Ale to nie jest zła wiadomość. Mniejsze fundusze mają inne priorytety — mogą wchodzić wcześniej, pisać mniejsze czeki i towarzyszyć spółkom zanim zainteresuje się nimi duży kapitał. W ekosystemie AI, gdzie valuacje potrafią wystrzelić z 5 do 500 milionów dolarów w 18 miesięcy, bycie pierwszym ma konkretną cenę na wyjściu.
Sam model “zero shot” inwestowania — bez rozbudowanego procesu due diligence, za to z mocnym przekonaniem i znajomością branży — może działać całkiem dobrze, gdy inwestorzy dosłownie budowali technologie, w które teraz wkładają pieniądze.
Czego nie wiemy o Zero Shot
Publicznie dostępne informacje są skąpe. TechCrunch nie podaje nazwisk założycieli, konkretnych spółek portfelowych ani tego, ile kapitału fundusz już zebrał względem zakładanego targetu 100 milionów dolarów. Nie wiadomo też, czy Zero Shot koncentruje się na infrastrukturze AI, aplikacjach wertykalnych, czy może agentach — co byłoby naturalnym kierunkiem dla ludzi znających architekturę od podszewki.
Brak transparentności na tym etapie jest celowy. Fundusze w fazie zbierania kapitału rzadko ujawniają szczegóły portfolio, żeby nie eskalować wycen spółek, w które dopiero planują wejść.
Rynek VC w AI wciąż przyspiesza
Według danych PitchBook z początku 2025 roku, inwestycje VC w startupy AI osiągnęły rekordowe poziomy — tylko w pierwszym kwartale globalne finansowanie AI przekroczyło 40 miliardów dolarów. Zero Shot wchodzi na mocno zatłoczony rynek, ale z jednym aktywem, którego nie da się kupić: siecią kontaktów i reputacją wyrobioną w środku najgłośniejszej firmy AI ostatnich lat.
Prawdziwe pytanie brzmi, czy powiązanie z OpenAI to dziś atut, czy może zobowiązanie — zwłaszcza że były pracodawca Zero Shot coraz częściej sam wchodzi w rolę inwestora i potencjalnego konkurenta dla spółek ze swojego ekosystemu.