Zuckerberg i Dorsey chcą być wszędzie. Naraz.
- Mark Zuckerberg i Jack Dorsey publicznie mówią o używaniu AI do rozszerzenia swojej obecności i kontroli w organizacjach.
- Obaj wizjonerzy mają różne podejścia, ale cel jest wspólny: menedżer wspomagany przez AI działa jakby był w wielu miejscach jednocześnie.
- Ten trend sygnalizuje głęboką zmianę w tym, jak CEO dużych firm tech wyobrażają sobie własną rolę.
Mark Zuckerberg i Jack Dorsey publicznie opisują wizję, w której AI działa jako przedłużenie ich samych — narzędzie do zarządzania firmą z poziomu, który wcześniej wymagał armii menedżerów.
Zuckerberg: AI jako klon dyrektora
Zuckerberg mówił o tym wprost podczas wewnętrznych spotkań i wywiadów: chce, żeby AI potrafiło reprezentować jego decyzje, styl i priorytety w sytuacjach, gdzie on sam nie może uczestniczyć. Nie chodzi o prostego chatbota do delegowania zadań — Meta pracuje nad systemami, które mają rozumieć kontekst organizacyjny i działać zgodnie z intencjami CEO, nie tylko jego literalnymi instrukcjami.
W praktyce oznacza to, że model AI mógłby uczestniczyć w spotkaniach, filtrować eskalacje problemów i podejmować decyzje w ustalonym zakresie — wszystko bez angażowania samego Zuckerberga.
Czy to zarządzanie czy inwigilacja pracowników?
Tu robi się ciekawie. Systemy, które dają CEO “omniprezencję”, siłą rzeczy zbierają dane o tym, co dzieje się w firmie na każdym poziomie. Każda decyzja, każde spotkanie, każdy projekt — potencjalnie monitorowany przez AI trenowane pod kątem preferencji jednej osoby.
Dorsey, który prowadzi zarówno Block (dawniej Square), jak i angażuje się w projekt Bluesky, ma nieco inną wizję. Jego podejście jest bardziej zdecentralizowane — zamiast klonować CEO, wyobraża sobie AI jako infrastrukturę, która wyrównuje dostęp do informacji wewnątrz organizacji. Ale wynik i tak jest podobny: więcej danych spływa do góry hierarchii.
Pracownicy w takich systemach pracują z poczuciem, że szef zawsze może sprawdzić co się dzieje. Nie “może sprawdzić jak wróci z urlopu” — może sprawdzić teraz, przez AI, bez ostrzeżenia.
Różne wizje, ten sam kierunek
Zuckerberg stawia na scentralizowaną kontrolę opartą na własnym modelu decyzyjnym. Dorsey eksperymentuje z bardziej sieciowym podejściem, gdzie AI ma ułatwiać koordynację między zespołami. Mimo różnic technicznych, obaj zmierzają w tym samym kierunku: CEO jako węzeł sieci, nie bottleneck.
To nieprzypadkowy zbieg okoliczności. Obie firmy — Meta i Block — przeszły w ostatnich latach przez fale zwolnień i reorganizacji. Mniej menedżerów średniego szczebla oznacza większą rozpiętość kontroli dla tych, którzy zostali. AI ma wypełnić lukę po usuniętych warstwach zarządzania.
Meta zwolniła w 2023 roku ponad 21 000 pracowników. Block przeprowadził redukcje rzędu 10% zespołu w tym samym roku. Trudno nie łączyć tych liczb z obecnymi ambicjami AI-zarządzania.
Rynek już to wycenia
Startupy budujące narzędzia do “AI management” zebrały w 2024 roku setki milionów dolarów. Firmy takie jak Glean, Notion AI czy dedykowane platformy enterprise AI wprost pozycjonują się jako narzędzia do zarządzania wiedzą i decyzjami na poziomie C-suite.
Analitycy z a16z szacują, że rynek oprogramowania do AI-wspomaganego zarządzania urośnie do 50 miliardów dolarów do 2027 roku — choć ta prognoza pochodzi z materiałów promocyjnych funduszu, który sam inwestuje w ten segment.
Co menedżerowie średniego szczebla mają o tym myśleć?
Jeśli CEO może być wszędzie naraz przez AI, to po co warstwa VP i dyrektorów, których główną rolą było tłumaczenie jego wizji na operacje? Część z tych stanowisk już znika — nie w dramatycznych falach zwolnień, ale po cichu, gdy otwarte pozycje przestają być obsadzane.
Zuckerberg powiedział wprost w jednym z wywiadów z początku 2025 roku, że wyobraża sobie Meta jako firmę, gdzie inżynierowie pracują bardziej bezpośrednio z kierownictwem — a AI zajmuje się tym, co wcześniej robili “middle managers”.
To nie jest filozoficzna spekulacja o przyszłości pracy. To roadmapa kadrowa jednej z pięciu największych firm tech na świecie, zatrudniającej ponad 70 000 ludzi.