Chrome staje się asystentem pracy. Gemini wchodzi do biura
- Google wbudowuje w Chrome funkcję 'auto browse' napędzaną Gemini, skierowaną wyłącznie do klientów enterprise.
- Nowe możliwości obejmują automatyzację researchu, wypełniania formularzy i wprowadzania danych bez ręcznego klikania.
- Funkcja pozycjonuje przeglądarkę jako aktywnego agenta wykonującego zadania, nie tylko narzędzie do wyświetlania stron.
Google wbudowuje w Chrome funkcję ‘auto browse’ zasilaną przez Gemini — narzędzie przeznaczone dla firm, które pozwala przeglądarce samodzielnie wykonywać zadania zamiast tylko wyświetlać strony.
Chrome przestaje być przeglądarką, zaczyna być pracownikiem
Auto browse to w skrócie agent działający wewnątrz Chrome. Pracownik wydaje polecenie — powiedzmy “zbierz dane kontaktowe z tych 20 stron i wstaw do arkusza” — a Gemini sam nawiguje, kopiuje i wypełnia. Bez makr, bez skryptów, bez zatrudniania kogokolwiek od automatyzacji.
Google kieruje tę funkcję wyłącznie do użytkowników enterprise, czyli firm korzystających z płatnego pakietu Google Workspace. Nie ma jej w zwykłym Chrome dla Kowalskiego.
Co konkretnie potrafi zrobić?
Na liście zadań, które Google wymienia przy premierze, znalazły się:
- Research — przeglądanie wielu źródeł i agregowanie informacji
- Data entry — wypełnianie formularzy i baz danych na podstawie zebranych danych
- Automatyzacja powtarzalnych przepływów pracy — zadania, które wcześniej wymagały Zapiera, n8n albo dedykowanego pracownika
To nie jest nowa zakładka z chatbotem. Gemini faktycznie przejmuje kursor i działa.
Czy to już koniec klasycznych narzędzi automatyzacji?
Zapier, Make, UiPath — te narzędzia żyły z tego, że automatyzacja zadań przeglądarkowych była trudna i wymagała konfiguracji. Auto browse wchodzi w ten rynek z pozycji przeglądarki, którą większość firm już ma zainstalowaną.
Różnica jest taka, że tradycyjne narzędzia RPA (Robotic Process Automation) wymagają definiowania kroków z wyprzedzeniem. Agent oparty na LLM interpretuje polecenie w języku naturalnym i sam wymyśla ścieżkę do celu. To oznacza, że niekoniecznie zadziała za każdym razem dokładnie tak samo — ale obsłuży scenariusze, których RPA by nie przewidziało.
UiPath i Automation Anywhere notowały już presję ze strony agentów AI od miesięcy. Ten ruch Google’a nie ułatwia im życia.
Google gra o enterprise, nie o konsumenta
Decyzja o ograniczeniu funkcji do Workspace enterprise jest nieprzypadkowa. Firmy płacą za Chrome Enterprise i Workspace miesięczne abonamenty per użytkownik — to zupełnie inny model niż darmowy Chrome.
Microsoft robi dokładnie to samo z Copilot w Edge i w całym pakiecie 365. Obie firmy ścigają się o to, czyj asystent AI wejdzie głębiej w codzienne procesy biurowe — a najlepiej wejdzie zanim firma w ogóle zacznie rozważać alternatywy.
Anthropicowy Claude ma Computer Use API, OpenAI ma Operator. Google odpowiada wbudowaniem agenta bezpośrednio w przeglądarkę, pomijając etap “zainstaluj dodatkową wtyczkę”.
Czy dane firmowe są bezpieczne?
To pytanie, które dział IT każdej firmy zada natychmiast po przeczytaniu tej wiadomości. Agent przeglądający strony i wypełniający formularze w imieniu pracownika widzi wszystko — dane logowania, treść dokumentów, dane klientów.
Google zapewnia, że dane enterprise pozostają w obrębie środowiska Workspace i nie trafiają do trenowania modeli. Brzmi znajomo — każdy vendor AI mówi to samo przy premierze enterprise. Szczegóły umów i audyty bezpieczeństwa to inna historia.
Regulacje pokroju RODO stawiają pytanie o to, czy agent AI klikający w imieniu pracownika to przetwarzanie danych osobowych wymagające osobnej zgody i dokumentacji. Prawnicy działów compliance już zacierają ręce.
Google nie podał daty globalnego rollout ani szczegółów cenowych dla nowej funkcji poza informacją, że trafi do klientów enterprise Chrome.