Murati nie chce zastąpić ludzi — buduje AI do współpracy

Była CTO OpenAI zakłada Thinking Machines Lab z filozofią: AI ma pomagać, nie eliminować pracowników.
Murati nie chce zastąpić ludzi — buduje AI do współpracy
TL;DR
  • Mira Murati, była CTO OpenAI, założyła Thinking Machines Lab z misją budowania AI współpracującej z ludźmi, nie zastępującej ich.
  • W wywiadzie dla WIRED Murati wyraźnie odcięła się od trendu automatyzacji eliminującej miejsca pracy.
  • Nowa firma koncentruje się na modelach utrzymujących człowieka w pętli decyzyjnej, zamiast działać autonomicznie.

Mira Murati, była CTO OpenAI, powiedziała WIRED wprost: nie interesuje jej automatyzacja, która wyrzuca ludzi z roboty. Jej nowa firma, Thinking Machines Lab, ma budować AI działające ramię w ramię z człowiekiem — nie zamiast niego.

Thinking Machines Lab kontra reszta branży

W momencie gdy cała branża ściga się na agentów autonomicznych — OpenAI odpalił Operator, Anthropic rozbudowuje Computer Use, Google dorzuca Agentspace — Murati idzie pod prąd. Jej filozofia „humans in the loop” to nie ostrożność regulacyjna ani PR-owy chwyt. To, według niej, świadomy wybór architektoniczny.

Thinking Machines Lab na razie działa w trybie stealth — brak publicznych modeli, brak benchmarków do wykręcenia, brak demo. Wiemy tyle, ile Murati zdecydowała się powiedzieć WIRED.

Dlaczego ktoś, kto zbudował ChatGPT, teraz hamuje?

Murati była CTO OpenAI przez lata, nadzorowała launch GPT-4 i pierwszych wersji ChatGPT. Odeszła w październiku 2024 roku w trakcie jednego z bardziej chaotycznych tygodni w historii firmy — razem z kilkoma innymi seniorami. Oficjalnie: chce budować coś własnego.

Nieoficjalnie: różnice w wizji z Samem Altmanem były długo widoczne z zewnątrz. Altman otwarcie mówi o AGI zastępującym pracowników umysłowych. Murati mówi odwrotnie.

To nie jest akademicka różnica zdań. To dwa różne produkty, dwa różne rynki i dwa różne sposoby zarabiania na AI.

Co znaczy „keep humans in the loop” w praktyce

Termin brzmi znajomo — pojawia się w każdym dokumencie regulacyjnym od EU AI Act po NIST framework. Ale Murati używa go inaczej niż prawnicy i politycy.

W jej interpretacji chodzi o projekt systemu: AI nie podejmuje decyzji bez punktu styku z człowiekiem, nie optymalizuje procesu tak, żeby człowiek stał się zbędny. Konkretne zastosowania? Na razie Murati ich nie wymienia.

Można się domyślać, że celuje w narzędzia kreatywne, naukowe lub profesjonalne — obszary, gdzie autonomia modelu budzi największy opór użytkowników. Graficy, naukowcy, lekarze, prawnicy: wszyscy chcą narzędzia, nie zastępcy.

Czy rynek kupuje tę filozofię?

Inwestorzy jak dotąd tak. Thinking Machines Lab zebrał finansowanie — kwota nie została ujawniona — a wśród zainteresowanych podobno są nazwiska z kręgów Doliny Krzemowej dobrze znane z poprzednich rund Murati.

Ale tu pojawia się napięcie. Firmy płacą za AI głównie dlatego, że redukuje koszty pracy. Jeśli Thinking Machines Lab buduje coś, co celowo tego nie robi, musi znaleźć inny argument sprzedażowy: jakość outputu, odpowiedzialność prawna, zaufanie użytkowników końcowych.

Czy to wystarczy jako model biznesowy — nie wiadomo. Rynek narzędzi AI dla profesjonalistów jest duży, ale już mocno zapchnięty.

Timing nie jest przypadkowy

Wywiad ukazuje się w momencie, gdy debata o automatyzacji przestała być abstrakcyjna. McKinsey szacuje, że do 2030 roku nawet 30% obecnych zadań w gospodarkach OECD może zostać zautomatyzowanych. Strajki w Hollywood, opór analityków finansowych, protesty programistów przeciwko Copilotowi — to już nie są scenariusze, to newsy.

Murati wchodzi w tę przestrzeń z konkretną tezą: da się budować użyteczne AI bez eliminowania ludzi z procesu. Thinking Machines Lab ma tę tezę udowodnić produktem.

Kiedy zobaczymy pierwszy model? Firma nie podała daty.

[AI] Artykuł powstał z pomocą AI na podstawie weryfikowanych źródeł i zredagowany przez redakcję Odkrywaj.AI.