Student oddał pracę dyplomową napisaną przez AI — promotor to wykrył
- Student Uniwersytetu Łódzkiego oddał pracę dyplomową napisaną przez sztuczną inteligencję bez odpowiedniego nadzoru nad jej treścią.
- Promotor wykrył, że praca zawiera błędy i treści niemożliwe do zaakceptowania jako samodzielna praca naukowa.
- Przypadek wywołał dyskusję o tym, jak polskie uczelnie powinny reagować na używanie AI przez studentów.
Student z Uniwersytetu Łódzkiego oddał pracę dyplomową wygenerowaną przez AI
Student Uniwersytetu Łódzkiego złożył pracę dyplomową, którą w całości lub znacznej części napisała sztuczna inteligencja — i promotor to zauważył. Sprawa trafiła na uczelniane forum i rozeszła się po polskim internecie jako kolejny przykład tego, że AI jako ghostwriter dyplomów działa tylko wtedy, gdy ktoś nad nim czuwa.
Problem nie leży w samym użyciu AI. Leży w tym, że student najwyraźniej wrzucił prompt, odebrał output i oddał go bez weryfikacji. A modele językowe mają nieznośny nawyk wymyślania źródeł, cytowania nieistniejących badań i formułowania zdań, które brzmią akademicko, ale sens mają odwrotny do zamierzonego.
Czy polskie uczelnie mają jakikolwiek plan?
Polskie uczelnie stoją przed wyborem, który większość z nich konsekwentnie odkłada: albo wypracują jasne zasady korzystania z AI przy pisaniu prac, albo będą gasić pożary case po case. Na razie dominuje opcja druga.
Niektóre uczelnie zachodnie — MIT, Stanford, część brytyjskich uniwersytetów — zdążyły już wdrożyć polityki, które nie zakazują AI wprost, ale wymagają ujawnienia, w jakim stopniu i jak narzędzie było użyte. W Polsce takich regulacji na poziomie krajowym brak. Każda uczelnia robi co chce, a co chce — to najczęściej nic konkretnego.
Narzędzia do wykrywania AI, jak Turnitin z modułem AI Writing Detection czy GPTZero, wykrywają tekst generowany maszynowo z różną skutecznością — ich twórcy sami przyznają, że wskaźnik fałszywych trafień jest niezerowy. Promotor z Łodzi najwyraźniej nie potrzebował żadnego narzędzia. Wystarczyła lektura.
Jak właściwie używać AI do pisania pracy
AI jako narzędzie do pisania prac dyplomowych nie jest problemem samym w sobie. Problemem jest oddawanie surowego outputu jako własnej pracy. Różnica między studentem, który używa AI mądrze, a tym który wpadł na Łódzkiej, jest prosta:
- Weryfikacja każdego cytatu — modele halucynują źródła z zadziwiającą pewnością siebie
- Sprawdzenie logiki argumentacji — AI buduje zdania poprawne gramatycznie, ale potrafi twierdzić sprzeczne rzeczy w dwóch sąsiednich akapitach
- Dostosowanie stylu — tekst generowany przez GPT-4 czy Claude brzmi jak tekst generowany przez GPT-4 czy Claude, szczególnie dla kogoś, kto czyta prace dyplomowe od lat
- Własna wiedza jako filtr — jeśli student nie rozumie tego, co oddaje, promotor zazwyczaj to wyczuje przy obronie
Zasada ograniczonego zaufania w ruchu drogowym oznacza, że zakładasz możliwość błędu innych uczestników, nawet jeśli mają pierwszeństwo. Ta sama zasada przy pracy z AI oznacza: model może się mylić, i to pewnie myli się właśnie tam, gdzie ty nie sprawdziłeś.
Co ten przypadek mówi o detekcji AI na uczelniach
Fakt, że promotor wykrył problem bez specjalistycznego oprogramowania, sugeruje dwie rzeczy jednocześnie. Po pierwsze — błędy w pracy były na tyle rażące, że nie wymagały algorytmów. Po drugie — uczelnie, które liczą na to, że Turnitin załatwi sprawę za nich, mogą się mylić w obie strony: przepuści dobrze zredagowany tekst AI i oznaczy jako podejrzany fragment napisany przez człowieka.
Uniwersytet Łódzki nie opublikował oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Nie wiadomo, jakie konsekwencje poniósł student ani czy uczelnia planuje zmienić procedury przyjmowania prac w odpowiedzi na ten incydent.