Więcej Amerykanów używa AI. Mniej im ufa.
- Sondaż Quinnipiac pokazuje, że coraz więcej Amerykanów korzysta z narzędzi AI, jednocześnie deklarując niższe zaufanie do generowanych przez nie wyników.
- Większość respondentów wyraża obawy dotyczące braku transparentności działania modeli językowych i innych systemów sztucznej inteligencji.
- Ankietowani domagają się wprowadzenia regulacji prawnych, które miałyby ograniczyć negatywny wpływ AI na społeczeństwo.
Używają, ale nie wierzą
Nowy sondaż Quinnipiac opublikowany w marcu 2026 roku pokazuje paradoks, który narasta w amerykańskim społeczeństwie: adopcja narzędzi AI bije kolejne rekordy, a zaufanie do ich wyników jednocześnie spada. To nie chwilowa anomalia — to trend, który zaczyna definiować relację przeciętnego użytkownika z generatywną sztuczną inteligencją.
Czy to możliwe, że ktoś regularnie korzysta z czegoś, czemu nie ufa? W przypadku AI — najwyraźniej tak. Użytkownicy traktują ChatGPT, Gemini czy Copilota jak narzędzie robocze, a nie wyrocznię. Wrzucają pytanie, dostają odpowiedź, ale weryfikują ją osobno. Brzmi znajomo?
Zaufanie nie nadąża za adopcją
Quinnipiac nie podał w komunikacie prasowym dokładnych wartości procentowych, ale kierunek jest jednoznaczny: krzywa adopcji i krzywa zaufania rozjeżdżają się. Więcej użytkowników, mniej wiary w wyniki.
Zjawisko ma konkretne przyczyny. Hallucynacje modeli językowych są już tak dobrze udokumentowane, że nawet osoby spoza branży tech wiedzą, że AI potrafi zmyślać daty, cytaty i fakty z kamienną twarzą. Każdy, kto raz złapał ChatGPT na konfabulacji, zapamiętuje to na długo.
Do tego dochodzi problem czarnej skrzynki. Większość użytkowników nie wie, skąd model bierze informacje, jak stare są jego dane treningowe ani dlaczego daje taką, a nie inną odpowiedź. Transparentność działania systemów AI pozostaje na poziomie, który firmy definiują jako “wystarczający” — co zazwyczaj oznacza minimum.
Regulacje? Większość mówi: tak, proszę
Ankietowani nie ograniczają się do narzekania — domagają się regulacji. To istotna zmiana w stosunku do wcześniejszych sondaży, gdzie opinia publiczna była bardziej podzielona.
Amerykanie chcą, żeby ktoś sprawdził, co AI im serwuje. Nie dlatego, że są przeciwni technologii — korzystają z niej na co dzień — ale dlatego, że brak nadzoru instytucjonalnej nad systemami, które wpływają na decyzje medyczne, prawne i finansowe, zaczyna ich niepokoić.
Europa odpalila AI Act już wcześniej. USA wciąż dyskutują o ramach regulacyjnych na poziomie federalnym, a poszczególne stany próbują wypełniać lukę własnymi przepisami — z mieszanym skutkiem. Kalifornia, Teksas i Nowy Jork mają różne podejścia do odpowiedzialności za błędy systemów AI, co tworzy mozaikę prawną, w której firmy technologiczne poruszają się z rosnącym trudem.
Obawy społeczne rosną szybciej niż benefity
Sondaż Quinnipiac pyta też o szerszy wpływ AI na społeczeństwo. Tutaj nastroje są jeszcze bardziej sceptyczne niż w kwestii samego zaufania do wyników.
Rynek pracy, dezinformacja, koncentracja władzy w rękach kilku korporacji — to tematy, które pojawiają się w każdym badaniu opinii publicznej dotyczącym AI od co najmniej dwóch lat. Nowość polega na tym, że obawy nie zmniejszają się wraz z oswajaniem się z technologią. Wręcz przeciwnie: im więcej ludzie używają AI, tym bardziej martwią się o konsekwencje.
To odwrotny efekt niż zakładały firmy technologiczne, które liczyły na to, że adopcja naturalnie zbuduje zaufanie. Strategia “daj im to do rąk, a polubią” nie działa tak dobrze, kiedy narzędzie regularnie się myli.
Co z tym zrobią Big Techy?
OpenAI, Google i Anthropic inwestują w wyjaśnialność modeli i mechanizmy cytowania źródeł — to bezpośrednia odpowiedź na problem transparentności. Perplexity zbudowało cały produkt wokół tego, żeby pokazywać skąd pochodzi informacja. SearchGPT próbuje robić to samo.
Ale zaufanie buduje się latami, a traci w jednym głośnym przypadku. Każdy viralowy przykład halucynacji AI — jak prawnik, który złożył w sądzie fikcyjne cytaty wygenerowane przez ChatGPT — trafia do mainstreamu i resetuje zegar.
Quinnipiac planuje powtarzać to badanie cyklicznie. Kolejna edycja pokaże, czy trend rozjeżdżania się adopcji i zaufania utrzyma się, czy firmy znajdą sposób na zasypanie tej szczeliny zanim regulatorzy zrobią to za nich.