OpenAI lobbuje w Waszyngtonie. DC nie jest przekonane.
- OpenAI złożyło propozycje ekonomiczne skierowane do decydentów w Waszyngtonie, próbując wpłynąć na kształt regulacji dotyczących AI.
- Reakcje środowisk politycznych w DC są powściągliwe i dalekie od entuzjazmu wobec postulatów firmy.
- Lobbing OpenAI wpisuje się w szerszą ofensywę Big Tech przed nadchodzącymi regulacjami federalnymi dotyczącymi sztucznej inteligencji.
OpenAI wrzuciło na stół w Waszyngtonie pakiet propozycji ekonomicznych — i wygląda na to, że DC przyjęło je bez większego podekscytowania. Firma Sama Altmana próbuje aktywnie kształtować narrację wokół regulacji AI, zanim Kongres zdąży narzucić własne ramy.
OpenAI gra na wielu frontach
Propozycje OpenAI dotyczą m.in. struktury ekonomicznej rynku AI oraz potencjalnych ulg lub zachęt dla firm rozwijających modele w USA. To klasyczny ruch — przyjść do regulatora z własnym projektem, zanim regulator przyjdzie do ciebie z gorszym. Sam Altman od miesięcy spotyka się z kongresmenami i senatorami, budując wizerunek firmy, która „chce współpracować”.
Prosta kalkulacja: jeśli OpenAI samo zaproponuje ramy gry, ma szansę grać na warunkach, które zna.
Czy Waszyngton dał się przekonać?
Krótka odpowiedź: nie bardzo. Środowiska polityczne w DC podchodzą do propozycji OpenAI z rezerwą charakterystyczną dla city, które widziało już niejedną korporacyjną ofensywę lobbingową. Część decydentów uważa, że firma forsuje rozwiązania wygodne dla siebie, owijając je w bawełnę retoryki o „dobrostanie Ameryki” i konkurencji z Chinami.
Dodatkowy problem: OpenAI jest w trakcie restrukturyzacji z organizacji non-profit na podmiot nastawiony na zysk, co komplikuje jej pozycję jako „neutralnego eksperta” w rozmowach z regulatorami. Trudno lobbować za etycznym AI, gdy jednocześnie tłumaczysz inwestorom strukturę udziałów wartą dziesiątki miliardów dolarów.
Kontekst, który nie działa na korzyść OpenAI
Waszyngton pamięta obietnice Big Tech. Meta mówiła o „łączeniu ludzi”, Google o “organizowaniu informacji”, a efekty tych misji są dziś przedmiotem dziesiątek postępowań antymonopolowych. OpenAI wchodzi do tej samej sali negocjacyjnej z podobnym zestawem argumentów i napotyka podobny sceptycyzm.
Do tego dochodzi presja ze strony konkurencji — Anthropic, Google DeepMind i Meta AI również prowadzą własne działania lobbingowe, każda z nieco innym kątem ataku na przyszłe regulacje. Waszyngton dostaje więc kilka sprzecznych „eksperckich” rekomendacji jednocześnie i musi jakoś przez to przebrnąć.
Czego konkretnie chce OpenAI?
Z dostępnych informacji wynika, że propozycje OpenAI koncentrują się na kilku obszarach: zachętach podatkowych dla firm AI rozwijających infrastrukturę w USA, ograniczeniu regulacji, które mogłyby spowolnić tempo wdrożeń, oraz ramach eksportowych chroniących amerykańską przewagę technologiczną nad Chinami. Ten ostatni argument trafia na podatny grunt — antychiński konsensus bipartyjny w Kongresie to jedno z niewielu miejsc, gdzie Republikanie i Demokraci potrafią się dogadać.
Czy OpenAI ma realny wpływ na legislację?
To pytanie, na które Waszyngton nie odpowie wprost. Oficjalnie — każdy głos jest brany pod uwagę. Nieoficjalnie — firmy z budżetem lobbingowym rzędu dziesiątek milionów dolarów rocznie mają inne możliwości niż akademicy czy organizacje non-profit zajmujące się bezpieczeństwem AI.
OpenAI wydało na lobbing w USA w samym 2023 roku kwotę wielokrotnie wyższą niż dwa lata wcześniej. Zatrudniło też byłych urzędników administracji, co jest standardową praktyką, ale nie umyka uwadze krytyków.
Pytanie brzmi nie tyle „czy OpenAI ma wpływ”, co „jak duży wpływ ma w porównaniu do Google i Microsoft” — firm z wieloletnim doświadczeniem w waszyngtońskiej rozgrywce i znacznie grubszymi portfelami na lobbing.
Na razie propozycje OpenAI leżą na stołach w biurach kongresmenów, obok propozycji kilku innych firm. Sezon legislacyjny dotyczący AI dopiero się rozkręca.”, “coverImageAlt”: “Ilustracja przedstawiająca budynek Kapitolu USA z logiem OpenAI w tle