Startup AI ukradł mem 'This is Fine' do reklamy antyludzkiej
- Artisan, startup AI znany z kampanii 'stop hiring humans', użył kultowego mema 'This is Fine' bez zgody jego twórcy KC Greena.
- Autor publicznie oskarżył firmę o kradzież jego pracy artystycznej w kontekście promocji zastępowania ludzi przez AI.
- Sprawa uderza w szerszy problem używania cudzych dzieł przez firmy AI do własnych celów marketingowych.
KC Green, twórca kultowego komiksu ‘This is Fine’, publicznie oskarżył startup Artisan o kradzież jego ilustracji i użycie jej w kampanii reklamowej bez żadnego pozwolenia. Artisan to ta sama firma, która kilka miesięcy temu okleiła billboardy w San Francisco hasłem ‘Stop hiring humans’ — jakby brakowało im tupetu.
Artisan gra na nosie prawu autorskiemu
Reklama Artisana bezpośrednio nawiązuje do mema z psem siedzącym przy stoliku w płonącym pokoju — obrazka, który Green narysował ponad dekadę temu jako część webkomiksu ‘Gunshow’. Od tamtej pory ilustracja stała się jednym z najpopularniejszych memów internetu, używanym przez miliony do opisania sytuacji, gdy ktoś udaje, że wszystko jest w porządku mimo otaczającego chaosu. Ironii tej sytuacji nie trzeba tłumaczyć.
Green ogłosił sprawę publicznie, nie wspominając o polubownym rozwiązaniu — co sugeruje, że Artisan po prostu nie zapytał. Firma nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.
Czy startup AI rozumie, czym jest własność intelektualna?
Artisan nie jest przypadkowym graczem. Firma zebrała dziesiątki milionów dolarów na rozwój tzw. ‘AI workers’ — agentów automatyzujących pracę biurową. Ich flagowy produkt, Ava, ma zastępować pracowników sprzedaży. Billboardowa kampania antyludzka była świadomym zagraniem PR-owym, które przyniosło im masową rozpoznawalność.
Użycie cudzego dzieła bez licencji to jednak inna liga niż kontrowersyjny slogan. Green ma pełne prawa autorskie do swojej ilustracji. Jeśli Artisan faktycznie odpalił reklamę bez zgody twórcy, firma naraziła się na pozew o naruszenie copyright — i to w USA, gdzie odszkodowania w takich sprawach potrafią być spektakularne.
Sam wybór akurat tego mema jest uderzający. ‘This is Fine’ to symbol zaprzeczania problemowi podczas gdy wszystko się wali. Trudno o bardziej trafny obrazek dla firmy przekonującej biznes, że masowe zwolnienia ludzi na rzecz botów to dobry pomysł. Czy ktoś w Artisan naprawdę nie widział tej sprzeczności, czy liczył, że nikt nie zauważy?
Twórcy i AI: stary problem, nowa odsłona
Sprawa Greena to kolejny rozdział w narastającym konflikcie między artystami a branżą AI. Do tej pory spory skupiały się głównie na trenowaniu modeli na cudzych pracach — Getty Images pozwało Stability AI, Sarah Silverman szła do sądu z OpenAI, a w Europie trwa implementacja regulacji wymagających transparentności w kwestii danych treningowych.
Tu mamy jednak coś innego: bezpośrednie użycie konkretnej ilustracji konkretnego twórcy w płatnej kampanii marketingowej. Nie chodzi o to, czy jakiś model ‘widział’ ten mem podczas treningu. Chodzi o to, że firma wzięła cudze dzieło i wrzuciła je do reklamy.
Green nie jest pierwszym twórcą, który przyłapał firmę technologiczną na tym numerze, ale rzadko kiedy kontekst jest tak wymowny. Startup promujący zastępowanie ludzkich pracowników kradnie pracę ludzkiego artysty do własnej promocji.
Co dalej z Artisanem?
Firma ma teraz kilka opcji: przeprosiny i ugoda finansowa, twarde negocjacje prawne albo ignorowanie sprawy i liczenie, że rozejdzie się po kościach. Biorąc pod uwagę PR-ową agresywność Artisana w dotychczasowych kampaniach, scenariusz z cichą ugodą wydaje się najbardziej prawdopodobny.
Green może żądać zarówno zaprzestania używania ilustracji, jak i odszkodowania za dotychczasowe użycie — w zależności od zasięgu kampanii kwota może być znacząca. Zarejestrowanie praw autorskich w USA otwiera dostęp do statutory damages w wysokości do 150 000 dolarów za jedno naruszenie, jeśli sąd uzna je za celowe.