Kandydat na gubernatora Kalifornii chce gwarantować pracę zamiast AI
- Tom Steyer, kandydat na gubernatora Kalifornii, ogłosił propozycję gwarancji miejsc pracy dla pracowników wypieranych przez AI.
- Plan zakłada interwencję rządu stanowego w obszarze rynku pracy zagrożonego automatyzacją.
- Inicjatywa jest określana jako „long-shot
Steyer chce gwarantować pracę wypieranym przez AI
Tom Steyer, miliarder i kandydat na gubernatora Kalifornii, zaproponował wprowadzenie stanowej gwarancji zatrudnienia dla pracowników, których AI wyrzuca na bruk. Nie jest to drobna korekta regulacyjna — to systemowa obietnica, że rząd stanu stanie się pracodawcą ostatniej szansy dla tych, których algorytmy zastąpią szybciej niż rynek pracy zdąży się przestawić.
Kalifornia zatrudnia ponad 19 milionów ludzi i jest jednym z największych rynków pracy na świecie. To tu siedzi większość firm, które AI aktywnie wdrażają — od Google przez Salesforce po setki mniejszych startupów automatyzujących obsługę klienta, logistykę czy księgowość.
Czym właściwie jest gwarancja zatrudnienia?
Gwarancja zatrudnienia (job guarantee) to mechanizm, w którym rząd zobowiązuje się stworzyć miejsca pracy dla każdego, kto ich potrzebuje — niezależnie od koniunktury czy strukturalnych zmian w gospodarce. W praktyce oznacza to finansowane publicznie stanowiska w sektorach takich jak infrastruktura, opieka, edukacja czy środowisko.
W USA ten pomysł pojawia się cyklicznie od dekad. Jako poważna propozycja polityczna wrócił przy okazji debat o Green New Deal. Ekonomiści z lewego skrzydła, jak Stephanie Kelton czy Pavlina Tcherneva, opracowali szczegółowe modele. Mainstream wciąż traktuje to jako drogi eksperyment.
Steyer chce odpalić tę ideę właśnie teraz — kiedy temat AI i bezrobocia przestał być abstrakcją.
Czy to ma jakąkolwiek szansę?
Źródło wprost określa propozycję jako „long-shot” — czyli plan, który może zrobić szum medialny, ale raczej nie przerodzi się w ustawę przed następnymi wyborami. Kalkulacja polityczna jest prosta: Kalifornia ma deficyt budżetowy sięgający kilkudziesięciu miliardów dolarów, a wydatki na gwarancję zatrudnienia w największym stanie USA liczone byłyby w setkach miliardów rocznie.
Dodaj do tego opór ze strony środowisk technologicznych — które finansują kampanie po obu stronach sceny politycznej — i masz przepis na inicjatywę, która ląduje w szufladzie tuż obok innych dobrze brzmiących, ale kosztownych pomysłów.
Steyer to nie jest przypadkowy polityk szukający nagłówków. Zbił fortunę jako inwestor w sektorze energetycznym, a potem wydał setki milionów na kampanie klimatyczne i własną kandydaturę prezydencką w 2020 roku. Rozumie, że pieniądze to nie wszystko w polityce — przekonał się o tym boleśnie, wypadając z prawyborów demokratycznych mimo ogromnych nakładów.
Automatyzacja i rynek pracy — gdzie są twarde liczby?
McKinsey Global Institute szacuje, że do 2030 roku automatyzacja może wyprzeć od 75 do 375 milionów pracowników globalnie — w zależności od tempa adopcji technologii. W USA najbardziej zagrożone są stanowiska w obsłudze klienta, transporcie, przetwórstwie i podstawowej analityce danych.
California Employment Development Department odnotował, że sektory takie jak call center czy wprowadzanie danych kurczą się szybciej niż rynek pracy jako całość zdąży tworzyć nowe miejsca. To nie jest projekcja — to dane z ostatnich 24 miesięcy.
Równolegle Goldman Sachs w raporcie z 2023 roku oszacował, że generatywna AI może zastąpić odpowiedniki 300 milionów pełnoetatowych stanowisk na całym świecie. Nawet jeśli połowa tej liczby jest przesadzona, skala pozostaje bezprecedensowa dla tempa, w jakim zachodzą zmiany.
Kto jeszcze reguluje wpływ AI na pracę?
Unia Europejska wrzuciła do EU AI Act przepisy wymagające przejrzystości przy systemach AI używanych do rekrutacji i zarządzania pracownikami. Kilka stanów USA — w tym Colorado i Illinois — odpalało własne regulacje dotyczące algorytmicznych decyzji kadrowych.
Żaden z tych mechanizmów nie dotyka jednak sedna: co robić z ludźmi, których praca znika strukturalnie, a nie sezonowo. Steyer celuje właśnie w tę lukę.
Najbliższe wybory gubernatorskie w Kalifornii odbędą się w 2026 roku. Do tego czasu propozycja przejdzie test opinii publicznej — sondaże pokażą, czy wyborcy chcą słyszeć o gwarancjach pracy, czy wolą wierzyć, że rynek sam się dostosuje.